Cukier – brąz lepszy niż biel?

  • Ale przecież, to cukier i to cukier, różnica niewielka?
  • To nic. Kup trzcinowy i to jak najdroższy.
  • ??? Po co mam przepłacać? Bez sensu…
  • Kup najdroższy, niech będzie nawet 5 razy droższy!
  • ???
  • Kupisz 5 razy droższy, to może zaczniesz używać go 5 razy mniej…

Z mojego doświadczenia, uważam że warto tutaj przepłacić, choćby z psychologicznego punktu widzenia. Jeśli wydasz 5 razy tyle za cukier trzcinowy ile wydajesz za biały cukier rafinowany, zapewniam Cię że zastanowisz się również 5 razy czy aby nie przesadzasz z ilością cukru, słodząc na przykład herbatę (co uważam osobiście za rzecz absurdalną)

Może się to wydawać z pozoru głupie, ale buduje konsekwencję w zmianach jakich się podejmujesz, gdyż każdy patrzy jednak na swój budżet.

Cukier brązowy może być wyprodukowany zarówno z buraka jak i trzciny cukrowej. Brązowy kolor zawdzięcza temu, iż nie jest poddany procesowi rafinacji, czyli oczyszczania. Dzięki czemu oprócz dziewięćdziesięciu kliku procent sacharozy (tak jak w białym cukrze buraczanym) resztę stanowi głównie błonnik (rozpaczliwe teraz poszukiwany). Cukier nierafinowany ponadto zawiera jeszcze mikroelementy, których na próżno szukać w cukrze białym. Jest też bardziej aromatyczny.

Ważne aby cukier był nierafinowany, gdyż w procesie rafinacji traci bardzo wiele, a zyskuje jedynie biały kolor. Słyszałem o przypadkach barwienia cukru białego karmelem, tak aby udawał droższy, trzcinowy. Piszę o tym ku przestrodze, bo nie tędy droga.

Podsumowując ten krótki wywód: brązowy cukier trzcinowy (lub buraczany), to nie jest kwintesencja zdrowia, chociaż na pewno jest lepszy od białego. W tej grze chodzi przede wszystkim o ilość, a konkretnie o ograniczenie spożycia cukru. 
Warto też zwrócić uwagę na to, że w domu używasz tylko niewielką część cukru, jaką  konsumujesz w ogóle.  Większość trafia do twojego organizmu jako składnik produktów zakupionych w sklepie. Czasem cukier jest wręcz „przemycany”, jak ma to miejsce np. w konserwach rybnych, gdzie się go raczej nie spodziewasz…

Mirek, Kukurykuuu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *