E-popeja chemiczna 2012

Jest ich już podobno kilka tysięcy, a lista dodatków do żywności wciąż rośnie. Czy wiedząc to można spać spokojnie?

„W zasadzie” wszystkie dodatki znajdujące się na liście „E”  są przebadane i uważane za względnie bezpieczne w użyciu, przynajmniej przez wyspecjalizowane instytucje normalizacyjne Unii Europejskiej. „W zasadzie”, bo z reguły wyniki badań dotyczą każdego ze związków oddzielnie Nie słyszałem aby ktokolwiek opublikował wyniki dotyczące wpływu  wszystkich dodatków E na organizm człowieka, a z taką sytuacją mamy do czynienia w praktyce.

Podstawowym zagrożeniem ich masowego stosowania jest fakt, że codzienny kontakt z wieloma setkami różnych związków chemicznych, w stężeniach większych niż w naturalnych produktach, wywołuje u coraz większej liczby osób (szczególnie dzieci) alergie. Nawet jeśli żaden z tych związków osobno nie jest szkodliwy, systematyczne  ich spożywanie w produktach żywnościowych radykalnie zwiększa ryzyko nabycia różnego rodzaju alergii. W ciągu roku, przeciętny człowiek z kraju wysoko uprzemysłowionego spożywa ok. 2 kg dodatków do żywności!

Jest także druga strona medalu. Masowa produkcja pakowanej żywności, która jest dystrybuowana przez sieci sklepowe nie jest właściwie możliwa bez stosowania dodatków chemicznych, zwłaszcza konserwantów. Np: spożycie zepsutego mięsa jest znacznie bardziej niebezpieczne dla zdrowia niż spożycie nie zepsutego produktu, zawierającego konserwanty. Powszechnie potępiane pestycydy chronią nas m.in. przed aflatoksynami. Jest to rodzaj mykotoksyn wytwarzanych przez pleśnie, znacznie bardziej toksycznych do pestycydów. Krótko mówiąc nadgniłe jabłko wyrządzi Ci więcej szkody niż owoc bez oznak zgnilizny, zawierający pestycydy w rozsądnej ilości. 
Nie trzeba też bać się wszystkich E. Np żółty barwnik E100 Kurkumina pozyskiwana jest z kurkumy,  E101 Ryboflawina, to po prostu witamina B2, a E941 to Azot użyty do pakowania, ten sam, którym oddychamy.

Nie jestem zwolennikiem dodatków do żywności, pestycydów i wszystkiego potocznie określanego jako „chemia” warto jednak abyś był świadomy iż nie zawsze „białe jest białe” a „czarne jest czarne”.

Praktyka handlowa pokazuje, że klienci na ogół wybierają produkty o dłuższym okresie trwałości, ładniejszym wyglądzie i lepszym smaku, mimo że jest to osiągane przez stosowanie chemicznych dodatków do żywności. Zjawisko to powoduje, że producenci, aby przetrwać na rynku, muszą masowo te dodatki stosować.

Czy jest jakieś wyjście?

Możesz próbować nauczyć się na pamięć całej listy E i starać się unikać tych najbardziej szkodliwych związków. To jednak tylko półśrodek. Według mnie lepiej, stopniowo je wykluczać, ale robić to z głową. Warto więc pozbyć się z jadłospisu produktów wysokoprzetworzonych na korzyść świeżych lub o niskim stopniu przetworzenia. Jeśli produkty świeże maja być w 100% naturalne, to najlepiej jeśli pochodzą od lokalnych dostawców/producentów. Tylko wtedy istnieje szansa skrócenia łańcucha dostaw do absolutnego minimum, dzięki czemu produkt dotrze szybko od odbiorcy końcowego – czyli do Ciebie, bez potrzeby sztucznego wydłużania terminu przydatności. Ponadto szukaj produktów ekologicznych. Moim zdaniem tylko mali producenci/rolnicy są w stanie stworzyć prawdziwy produkt ekologiczny z poszanowaniem zasad zrównoważonego rozwoju.

Z pewnych produktów które spożywasz trzeba po prostu brutalnie zrezygnować, ponieważ nie da się zrobić dobrej coli, czy batonika czekoladowego. Można natomiast wypełnić tę pustkę czymś zupełnie innym. Będziesz zaskoczony pozytywną zmianą.

Pogódź się także z tym że naturalne produkty nie są doskonale równe, gładkie, błyszczące, puszyste, aksamitne oraz perfekcyjnie powtarzalne. Nie jest to możliwe, ponieważ produkcja żywności to nie jest „fabryka śrubek”, a przynajmniej nie powinna nią być…

Zwróć uwagę na produkty tradycyjne, regionalne. Okazuje się, że ludzie przez wieki opracowali doskonałe potrawy. Niestety masowa produkcja żywności przetworzonej, tańszej i łatwiej dostępnej, wyparła to co dobre…

Kukurykuuu.pl

W artykule wykorzystano informacje z serwisu Wikipedia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *