Nie wcieraj w siebie ropy naftowej

Nie będę pisał teraz o wszystkich kosmetykach oraz o tym, co zawierają, bo to temat na pracę doktorską. Ech, włos się jeży na głowie, gdy pomyślę, jakie substancje siedzą w dezodorantach, mydełkach, farbach do włosów, balsamach, kremach. No właśnie o kremach do opalania z filtrem UV chciałem napisać, bo to temat na czasie.

Pierwsza sprawa, o której jak sądzę zapomina spora ilość ludzi. Słońce to nasz przyjaciel, a nie wróg. Bez słońca nie ma życia i niech zamilkną wszyscy ci, którzy robią nagonkę na słońce. Kiedyś będąc na delegacji, na Węgrzech, siedziałem cały dzień w zamkniętym klimatyzowanym budynku, pozbawionym prawie zupełnie światła słonecznego, podczas gdy na zewnątrz przepięknie świeciło słońce. Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że w ten sposób spędza życie ogromna rzesza ludzi. Od rana do wieczora pozbawiona życiodajnych promieni. Wstaw roślinkę do ciemnego pokoju i zaświeć jej żarówkę. Czy wyrośnie piękna i zdrowa? A co z człowiekiem? Oczywiście człowiek i inne zwierzęta nie używają fotosyntezy aby żyć, ale także potrzebują światła słonecznego, bo bez niego są słabi i podatni na choroby.

Oczywiście ze słońcem nie ma żartów i reguła:, „co za dużo to nie zdrowo”, także ma tutaj zastosowanie. Stąd pomysł na stosowanie olejków/balsamów do opalanie z filtrem UV. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że zawierają one szereg szkodliwych substancji, które nasza skóra wchłania jak gąbka. Tytuł tego artykułu nie jest przypadkowy. Nośnikiem substancji czynnej w kosmetykach jest najczęściej glikol propylenowy – pochodna ropy naftowej. Sprawia on, że kosmetyk doskonale wchłania się w skórę, tyle, że glikol także się wchłania… Takie przykłady można oczywiście mnożyć. Wystarczy wziąć pierwszy lepszy krem do opalania, przy pomocy lupy przeczytać skład i poszukać w Internecie, co oznaczają tajemnicze słowa. Gwarantuję, że przeżyjesz spory szok.

Jeśli komuś to  nie przeszkadza, to niech nadal wciera w siebie ropę. Cóż… Dla wszystkich, którzy jednak czują, że coś jest „nie-halo” z pomocą przychodzi jak zwykle natura.

Naturalne oleje roślinne poza zastosowaniem ich w kuchni, świetnie sprawdzają się, jako preparaty do pielęgnacji skóry. Wiele z tych olejów posiada naturalny filtr UV, który może skutecznie chronić naszą skórę przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym. Kosmetyki do opalania, a także naturalne oleje posiadają współczynnik SPF. Co to jest SPF?
SPF (współczynnik ochrony przeciwsłonecznej z ang. sun protection factor) oznacza stosunek minimalnej dawki promieniowania powodującej rumień na skórze chronionej produktem ochrony przeciwsłonecznej do minimalnej dawki promieniowania powodującej rumień na skórze niechronionej. Im wyższy współczynnik SPF tym lepiej nasza skóra jest chroniona przed promieniowaniem UVB. Wbrew powszechnemu przekonaniu, SPF nie jest zależny od czasu i nie określa o ile dłużej możemy pozostać na słońcu.

A teraz już konkretnie. Zamiast kremów do opalanie możesz uzyć:

Olej SPF
(filtr UV)
Olej z nasion marchwi 38-40
Olej z pestek malin 28-50
Olej z kiełków pszenicy 20
Olej z orzechów laskowych 15
Olej sojowy 10
Olej konopny 6
Olej z orzechów makadamia 6
Olej migdałowy 5
Olej z avocado 4-15
Olej jojoba 4
Olej sezamowy 4
Masło shea 3-6
Olej kokosowy 2-8
Oliwa z oliwek 2-8
Olej ryżowy 2-4

 

No to czas na zmiany 😉
Mirek, Kukurykuuu.pl

UWAGA: 2015-07-20 Człowiek uczy się całe życie. Nowy artykuł na temat światła słonecznego i opalania -> http://forum.momi.hekko.pl/portal/index.php/troche-wiedzy/100-uv-paranoja

Pisząc ten artykuł wykorzystałem:
doświadczenia moich klientów oraz własne,
http://www.bioderma.com/pl/porady-dermatologiczne/ochrony-przeciwslonecznej/co-oznacza-skrot-spf.html
http://livelovefruit.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *