Od lekarza do grabarza

Brzmi intrygująco, nieprawdaż?

Ale nie o intrygę tutaj chodzi. Jest to jedna z książek otwierających oczy, pokazująca jak bardzo jesteśmy narażeni na utratę zdrowia, a w konsekwencji także życia. Powód? Współczesne rolnictwo oparte na chemicznej ochronie oraz nawozach sztucznych jest już wystarczającym powodem. Dodatkowo przemysł spożywczy w większości powoduje zubożenie produktów w wartości odżywcze, wprowadza dodatki które mają zapewnić ładniejszy wygląd, smak, zapach oraz dłuższy termin przydatności. W efekcie konsument otrzymuje ładnie zapakowaną rzecz kompletnie nie nadającą się do spożycia. Ale to nie wszystko. Książka przedstawia szersze spojrzenie na współczesny świat od dezodorantów antyprespirantowych począwszy na plombach amalgamatowych skończywszy. Teoria spiskowa?

Nie sądzę. Sam znajduję coraz więcej potwierdzeń z zupełnie innych źródeł i z innej perspektywy, iż autor ma rację. Ważnym czynnikiem, jeśli nie decydującym jest ogromny wpływ na nasze życie koncernów farmaceutycznych. Pigułka jest podobno dobra na wszystko… Zobacz, jaki odsetek reklam każdego dnia to reklamy farmaceutyków, pseudo leków lub wątpliwej wartości suplementów. Książka napisana zrozumiałym językiem a jednocześnie bardzo profesjonalna, odwołująca się do źródeł, badań naukowych, doświadczeń autora oraz jego rozmówców. Po jej przeczytaniu nic już nie będzie takie jak przedtem. Gwarantuję. Może fragment? Proszę bardzo.

„Dlaczego na przykład miażdżycę oficjalnie traktuje się jako nieuleczalną, skoro nobliści mówią o jej względnie łatwej wyleczalności? Podobnie jak o reumatyzmie, osteoporozie, astmie czy alergiach. Dlaczego tak skrupulatnie bada się pacjentom poziom cholesterolu, choć dawno udowodniono, ze jego rola w procesie miażdżycy jest praktycznie żadna? Dlaczego totalna wojna wydana mu w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku nie obniżyła liczby zgonów z powodu zawałów serca i wylewów krwi do mózgu, a wręcz przeciwnie. Dlaczego testy, które mogą precyzyjnie określić kondycję naszego układu krwionośnego, nie są wykonywane rutynowo, ale musimy się ich domagać i dodatkowo za ich wykonanie płacić? Dlaczego onkolodzy reprezentujący medycynę konwencjonalną koncentrują się na nowotworowych guzach, skoro są one jedynie symptomem choroby trwającej, od co najmniej pięciu lat? Są przecież proste, precyzyjne i tanie testy, które potrafią wychwycić ją, zanim zaatakuje, niewymagające pomocy tomografów, czy powodujących przerzuty mammografów lub biopsji. Dlaczego nie są stosowane? Dlaczego leki farmaceutyczne refunduje się, a za bardziej skuteczne leki ortomolekularne musimy płacić? Kto zepchnął naukę zwaną biochemią do alternatywnego podziemia?

(…) Otóż zgodnie z tym, o czym mówią wszyscy bez wyjątku lekarze „od przyczyn”, żywność powinna być dostarczona organizmowi w formie nieprzetworzonej, jeśli tylko jest to możliwe. Wówczas to jak twierdzą można mówić, o jakości protein, witamin, minerałów, enzymów, aminokwasów oraz tłuszczów, będących nie tylko źródłem energii, ale i zdrowia. I obojętnie, czy składniki te będą pochodzić z mięsa, jajek, warzyw, czy też owoców. Dla nich najważniejsza jest, jakość pokarmu, którą może zapewnić jedynie jego ekologiczna uprawa oraz „niewinność” niszczona pomysłowością przetwórców. (Zawartość składników odżywczych w ekologicznym pokarmie, jest kilkakrotnie wyższa od tej, jakiej można doszukać się w pokarmie technologicznie przetworzonym). Organizm nie toleruje spożywczych śmieci – mówią. Tego rodzaju śmieci, wyrzuca na śmietnik, tj. do tkanki tłuszczowej. Zwały tłuszczu na biodrach i brzuchu, cellulitis, popękane naczynia krwionośne, oraz wypryski na skórze, to ich rezultat. Choroby nowotworowe i układu krążenia również! Mówią też, że spożywcze śmieci, tak jak i stres, potrafią zburzyć równowagę hormonalną.

(…) Dlaczego „lekarze od przyczyn” traktują żywność jako najlepszy z najlepszych leków? Dlaczego w przypadku wystąpienia choroby nowotworowej lub miażdżycy (lub każdej innej przewlekłej) nakazują najpierw udać się z pierwszą wizytą do specjalisty od spraw żywienia, wykonać test na zawartość witamin, minerałów i trucizn, a dopiero potem powrócić do ich gabinetu? Dlaczego ich metody domagają się uzupełnienia tych pierwszych i eliminacji tych ostatnich?”

Książkę można kupić w internecie. Postanowiłem także, że będzie ona dostępna w moim sklepie Kukurykuuu.pl, bo wiedza jest naszym najlepszym orężem.
Oprócz książek Jerzego Maslanky, wkrótce także inne, które zmieniły moje życie. Zapraszam.

Mirek, Kukurykuuu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *