Szkoła jedzenia

Dziwny jest ten świat, zauważam. Ludzie na nowo muszą uczyć się podstawowych rzeczy, takich jak np. sposób jedzenia. Niewykluczone, iż ktoś popuka się w głowę widząc tytuł, ja jednakże widzę potrzebę napisania o tym. Poniżej kilka prostych reguł. Jeśli chociaż w części będziemy ich przestrzegać efekt może nas mile zaskoczyć. Mnie przynajmniej zaskoczył. 

  • Wstaję rano i co? Koniecznie 1-2 szklanki (lub więcej) czystej, ciepłej wody.
  • Śniadanie obowiązkowo, ale minimum 30 minut po wypiciu wody, nie wcześniej.
  • Nie popijamy podczas posiłków. Pić możemy najwcześniej 30 minut przed posiłkiem i godzinę po posiłku, najlepiej jeszcze dłużej, bo to co podałem to absolutne minimum. A w praktyce można powiedzieć, że pijemy między posiłkami.
    Pamiętam dobrze z dzieciństwa, „Popij dziecko, bo się udławisz”, a dziecko wbrew pozorom głupie nie jest, tzn. działa jeszcze instynktownie, tak jak, podpowiada mu natura. Później jednakże wszystko zanika i górę biorą wpojone (najczęściej przez rodziców lub dziadków) złe nawyki. W przedszkolach wcale nie jest lepiej.
    No dobrze, po co się to robi? Otóż, jeśli ciągle dolewasz wody, to nieustanni rozcieńczasz enzymy i w żołądku masz byle, co, a nie soki trawienne.
  • Posiłki gotowane powinny być poprzedzone surowymi warzywami i owocami. Dlaczego? Bo gotowane jest martwe i organizm musi wytworzyć enzymy, aby je strawić. Surowe owoce i warzywa mają czynne enzymy i dodają „pałera” procesom trawiennym. Czyli poprzez prostą zmianę kolejności nie kopiesz żołądka, tylko wyciągasz do niego pomocną dłoń. Bardzo proste.
  • Teraz będzie trudne, ale ważne: nie mieszamy białka z węglowodanami. Czyli odpadają na przykład ziemniaczki z mięskiem i chleb z szynką. Pewnie teraz niejeden powie: „To, co ja mam zjeść, koleś?” Fakt. Łatwe toto nie jest, przyznaję się „bez bicia” – sam mam z tym problem, ale robię postępy. Po tylu latach złych nawyków trudno jest od razu wyjść na prostą, ale można przynajmniej obrać właściwy kierunek. Na przykład mięso można jeść z różnymi warzywami, surowymi i gotowanymi, sałatkami, itd.
  • Posiłki powinny być w miarę jednolite  Ktoś żartobliwie powiedział, że kwasy żołądkowe mogą strawić nawet gwoździa*. Ale tutaj gwiazdka, tylko wtedy, jeśli gwoździa nie wymieszamy z ziemniakami, mięsem, kaszą, jakiem, serem, ciastkiem i kompotem ;-). W tym punkcie istotna informacja jest taka: z jednolitego posiłku organizm, nie męcząc się bardzo, szybko wchłonie 80% wartości odżywczych. Gdy zaserwujesz sobie mieszankę będzie to tylko około 20%. 
  • Nie mieszamy dwóch produktów tego samego typu, np. białka z białkiem. Taka klasyka jak jajecznica z szynką powinna zostać pozbawiona… szynki. Pewnie trochę szkoda. Chodzi tutaj o to, aby nie przesadzić ze zbyt dużą ilością pokarmu danego typu. Przykładowo: zbyt duża ilość  białka szkodzi tak samo (a może nawet bardziej) jak jego brak. 
  • Nie opychamy się na noc. Jelito podobno idzie spać o 19.30 i nie obchodzi go to że późno wróciłeś do domu, albo że, w najlepsze trwa impreza. Cóż, podlega biorytmowi i nie da się przekonać żeby popracowacowało dłużej.
  • Pięć posiłków dziennie – ideał ktoś powie. Ale czyż nie powinniśmy dążyć do ideału? Jeśli jesz rzadziej to automatycznie także jednorazowo więcej. Przyzwyczaiłeś organizm, że niestety trzeba „zrobić zapasy”, bo nie wiadomo, kiedy znowu będzie „coś do żarcia”.
  • Dwie pięści. To rozmiar twojego żołądka. Standardowo mieści się w nim około 350g, aczkolwiek wszystko da się rozciągnąć, w tym także żołądek. Jak ktoś się postara to może go rozciągnąć nawet do 2 kg zawartości. To tak, jakby do skarpetki wrzucić 10 kostek masła. Romantycznie.
  • Jakość jedzenia. Napiszę ogólnie, bo to temat odrębny i wielki jak ocean. Jakość musi być jak najlepsza. Najlepiej pasuje tutaj powiedzenie, że „nie w ilości, lecz, w jakości siła”. Ale żeby było bardziej obrazowo: w ciągu 70 lat życia statystyczny człowiek spożywa około 40 ton żywności. Załadować by można nią 3-4 tiry jak sądzę. Popatrz na tę górę żywności i swój bezbronny układ trawienny. Czyż on nie będzie miał dość, jeśli przepuścisz przez niego nawet połowę tej ilości? Myślę, że tak, szczególnie, jeśli jedzenie będzie byle, jakie, czytaj: wysoko przetworzone i ubogie w składniki odżywcze. Jeszcze trochę statystyki. Zapomniałem dodać, że rocznie statystyczny człowiek spożywa około 2-3 kg czegoś, co nie jest jedzeniem i absolutnie nie powinno się w nim znaleźć, czyli chodzi głównie o dodatki do żywności typu E.
  • Nie śpiesz się. Pośpiech wykończy każdego. Jest to prawdziwe także w odniesieniu do jedzenia. Łykanie śniadanka w pośpiechu gwarantuje problem w niedługim czasie. Zęby i ślinianki są nie od parady i mają swoją rolę w procesie. Ale trzeba im dać szansę, czyli krótko mówiąc posiekać, pogryźć, przeżuć i dopiero wtedy połknąć. Tak, wiem nie ma czasu. Oby się nie okazało że czas się znajdzie, ale na łóżku szpitalnym, czego nikomu nie życzę.

Temat dotyczy absolutnie każdego człowieka na kuli ziemskiej. Ciekaw jestem, co o tym myślicie?

Mirek, Kukurykuuu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *