UV-Paranoja

!Nie wychodź na słońce bo się poparzysz!

!Przed wyjściem na słońce nałóż wcześniej krem z filtrem i to przynajmniej 30-tkę!

Takie teksty można by mnożyć. Są to „dobre rady” napływające do nas zewsząd. Pytanie, czy aby na pewno są dobre? Czy wiemy, co robimy, chowając się przed słońcem lub nakładając krem z wysokim filtrem UV? Czy rzeczywiści unikniemy raka skóry? A może coś tracimy?

Nie wiedząc tego wszystkiego, o czym mówi ten artykuł, ja sam w międzyczasie popełniłem wiele błędów. Jako dziecko, nie stroniłem od słońca. Pamiętam, mieszkając na wsi, ludzi ciężko pracujących przez cały dzień na polu, opalonych na brąz. Nie stosowali filtrów UV. Czy zachorowali na raka skóry? Nie słyszałem o takich przypadkach… Czy byli ogólnie zdrowi? TAK! i to jeszcze jak. 

Przecież słońce świeciło od zawsze. To prawda, że powłoka ozonowa nie działa już tak efektywnie jak dawniej, ale czy to powód aby popadać w paranoję? Wydaje mi się, że nie. Dlatego krótko chciałem przedstawić czym jest światło słoneczne, co daje nam słońce i co tracimy gdy go unikamy.

W tekście posłużyłem się fragmentami książki Jerzego Zięby „Ukryte terapie. Czego ci lekarz nie powie” – baaardzo polecam!

Światło słoneczne składa się w wielu różnych kolorów. Każdy kolor to fala elektromagnetyczna o pewnej długości, Fale długie dają światło czerwone, fale krótsze dają światło żółte, a jeszcze krótsze – niebieskie, jak w tęczy. Fale bardzo krótkie nie są już widzialne dla ludzkiego oka i dają światło ultrafioletowe. Ultrafioletową część światła słonecznego podzielono na trzy części: UVA, UVB i UVC.

„- UVA – długość fali: 320-400 nm, dociera do powierzchni Ziemi

 – UVB – długość fali: 281-289 nm, jest całkowicie pochłonięte, przez atmosferę Ziemi, a światło 290-319 nm w większości przedostaje się przez atmosferę, do powierzchni Ziemi

 – UVC – długość fali: 200-280 nm, powinno być całkowicie pochłonięte przez warstwę ozonu i nie dociera do Ziemi.”

„Na naszą skórę pada głównie światło z zakresu UVA i UVB. (…)  Pomimo, że UVA niesie mniej energii, to ma ono zdolność znacznie większego penetrowania warstw skóry. Ta część światła powoduje powstanie wolnych rodników, a więc wpływa na system odpornościowy, uszkadza kolagen, który stanowi „szkielet” naszej skóry (…) oraz uruchamia proces powstania barwnika skóry, dający ciemne jej zabarwienie. Ten rodzaj światła uważa się za główną przyczynę ryzyka powstania złośliwego nowotworu skóry.

Światło z zakresu UVB w mniejszym stopniu przenika przez warstwy skóry, może powodować powstanie niezłośliwych nowotworów, przy długim czasie naświetlania skóry, powoduje zaczerwienienie skóry, a przy oparzeniu skóry może przyczynić się też do powstania nowotworu złośliwego skóry.

 Jednocześnie to właśnie UVB jest jedyną frakcją światła słonecznego, powodującego powstanie witaminy D chroniącej nasz cały organizm przed nowotworami.

 (…) Z powodu tzw. „dziury ozonowej” niestety przenika do Ziemi (szczególnie w pewnych jej miejscach np, Australia) sporo szkodliwego wysokoenergetycznego światła UVC. Oczywiście największa ilość wszystkich trzech frakcji światła dociera do nas w samo południe lub w godzinach od ok. 10.00 do 15.00.

W tym czasie dociera do nas dużo „złego”  UVA, ale tez i dużo „dobrego” UVB. Rano i po południu kiedy promienie słoneczne muszą przedostawać się przez grubszą warstwę atmosfery, wtedy dociera do nas ciągle dużo UVA i niestety… bardzo niewiele UVB. Z tego właśnie powodu nasz organizm rano i po południu nie jest w stanie wytwarzać ochronnej dobroczynnej witaminy D.

Dlatego „najzdrowsze” dla nas promieniowanie słoneczne występuje w SAMO POŁUDNIE

(…) No dobrze zapyta ktoś: „to co trzeba robić, żeby skorzystać z dobroci światła słonecznego, a jednocześnie nie zrobić sobie krzywdy?”. To proste… jak widać z opisu charakterystyki UVA i UVB, należy się NAŚWIETLAĆ, ale… nie opalać. Opalenie się na brąz to reakcja skóry, gdzie u człowieka rasy białej skóra krzyczy: „już więcej słońca nie chcę!” Brązowy barwnik. dzięki któremu jesteśmy opaleni, powoduje że produkcja witaminy D, w takiej opalonej skórze gwałtownie spada!

(…) Wróćmy zatem do pytania: „co i jak robić. żeby mieć same korzyści, a nie narazić się na niebezpieczeństwo?” Dr Michael Holick zaleca następujący sposób postępowania: należy dobrać indywidualnie taką długość czasu naświetlania skóry, żeby na drugi dzień nie było jej zaczerwienienia. Zaczerwienienie skóry utrzymujące się 24 godz. po jej naświetleniu słońcem jest sygnałem, że naświetlaliśmy daną część ciała za długo.”

Czyż nie jest to oczywiste? A jak postępuje większość znanych mi ludzi. Na wszelki wypadek od razu pokryją całe ciało kremem do opalania i wychodzą na słońce blokując promieniowanie zarówno to „złe”, jak i „dobre”. A potem co? Dotkliwe braki witaminy D (mało kto bada u siebie poziom tej witaminy) i różne dolegliwości, których przyczynę trudno znaleźć, więc doktor przepisze jakieś pigułki…

Oczywiście każdy musi sam doświadczalnie wyznaczyć sobie czas bez „ochrony” ale wskazówką może być 10-15 min. z przodu i 10-15 min. z tyłu, przy pełnym słońcu, w samo południe, w stroju kąpielowym. (u mnie to działa) I dopiero wtedy gdy organizm wytworzy sobie trochę witaminy D (bo mu na to pozwoliliśmy) sięgamy po kremy i olejki do opalania (te bez ropy naftowej.

„Witamina D jest magazynowana w tkance tłuszczowej, z której jest stopniowo uwalniana, przez wiele dni. (…) Przy naświetlaniu większych powierzchni ciała organizm potrafi wytworzyć nawet 20 000 IU witaminy D, to dużo. Czy mamy się obawiać przedawkowania? NIE. Matka Natura wyposażyła nas w mechanizmy samokontroli wewnętrznej, które nie pozwalają na przedawkowanie witaminy D, jeśli wytwarzana jest o na przez światło słoneczne. Sprytne. (…) Wytworzona przez słońce witamina D pozostaje we krwi 2 do 3 razy dłużej niż z doustnie podawanych suplementów. Zwiększa to okres czasu, w którym nasz system odpornościowy, może z niej korzystać dla naszego dobra, chroniąc nas, przed różnego rodzaju chorobami.”

Z pozdrowieniami

Mirek, Kukurykuuu.pl

W artykule wykorzystałem fragmenty książki Jerzego Zięby „Ukryte Terapie. Czego ci lekarz nie powie.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *