W roli głównej: CUKIER

Albo: „W roli głównej: jaja, 30 szt. za parę złotych. Tego typu reklamy, pewnej dużej sieci handlowej słyszałem ostatnio. Tani sposób na przyciągnięcie klientów przed świętami. Kogo przyciągną wielkie sieci? Oczywiście znajda się chętni, którzy przedkładają ilość, nad jakość. Jeśli 30 szt. jaj ma kosztować dajmy na to 5 zł, to mamy 16 gr za sztukę. Ja bym się bał zjeść takie jajo. nawet, jeśli produkt z reklamy to tzw. „loss leader” sprzedawany na granicy opłacalności, albo i poniżej, to i tak strach pomyśleć co zjadła ta kura, że jej hodowla opłaca się za 16 gr za jajo? 

A tani cukier, sprzeda się na zgrzewki. Bo jak tani, to trzeba kupić i zużyć. Od pewnego czasu moje dzieci zajęły się domowymi wypiekami i idzie im całkiem dobrze. Gdy analizujemy większość przepisów na placki, ciastka i tym podobne frykasy zawsze jest ten sam problem: cukier, a właściwie jego ilość. No i co? Jak żyć, skoro cukier zły, a dzieci chętne do pracy w kuchni. Otóż zaczęliśmy sukcesywnie obcinać cukier w przepisach. Zaczęło się od 70%, potem 50% mniej a nawet schodzimy do 30% pierwotnej ilości i co? Rewelacja. Wygląda to mniej więcej tak:

– Tato, do tego trzeba 500g cukru!
– Timi, zwariowałeś? Co to za przepis? Ktoś ześwirował!
– To co, 250g?
– Nie, daj 150g, albo lepiej ksylitol.

No i da się. Nam to smakuje. Czasami martwimy się tylko, że goście, gdy przyjdą będą nieco zaskoczeni, jedząc niesłodkie ciasta, a dla nas oczywiście w sam raz. Więc na wszelki wypadek mówimy: Jeśli chcecie, to możemy wam potrzepać cukrem pudrem z wierzchu 🙂

I jeszcze mała dygresja o cukrze białym.
Jestem Cukier…. Dwucukier. Tak mógłby się przedstawić, niczym James Bond. Jest słynny. Napiętnowany przez dietetyków, nazywany białą śmiercią. Czy słusznie? Raczej tak, ale zawsze jest jakieś, ale. Wbrew pozorom biały cukier wcale nie jest taki najgorszy :-). IG (Indeks Glikemiczny) cukru białego wynosi 70. Dużo? Dość dużo. Ale piwo ma 110. Gdyby postawić cukierniczkę z cukrem i piwo obok i zapytać, co jest bardziej słodkie. Zapewne większość ludzi wskaże na cukier. Błąd. Piwo! Ha, ha : -) Dlatego tak brzuszek rośnie, i piersi czasem też, niektórym Panom (piwo ma charakter estrogenowy, a to nie jest wskazany hormon dla mężczyzn, o nie…)

A chleb nasz powszedni? To też ciekawe. Chleb z białej mąki, może mieć IG nawet 90. Makaron pszenny tak, jak cukier IG 70. Czyli co? Ktoś nie słodzi herbaty i myśli ależ ja mam prozdrowotne podejście do życia i w ogóle jestem fit i trendy. Ale w międzyczasie kanapeczka, albo drożdżóweczka swoje zrobią 🙂 Oczywiście nie ma co popadać w paranoję – mózg oraz całe ciało przecież potrzebują glukozy, ale nie za dużo. RÓWNOWAGA – tego brakuje większości ludzi.

Dla tych, którzy nie wiedza lub nie pamiętają. Indeks glikemiczny to wskaźnik, który określa wzrost poziomu cukru we krwi, po dwóch godzinach od zjedzenia danego produktu. Im niższy indeks glikemiczny potrawy tym lepiej.

Przeglądając książki kucharskie, a konkretnie rozdziały ze słodkościami uważam z pełną odpowiedzialnością że większość z nich piszą albo jacyś maniacy albo ludzie opłaceni sowicie przez cukrownie.
Tak, więc, może jednak nie kupuj przed Świętami 10kg cukru. Z powodzeniem wystarczy 1kg, albo trochę ksylitolu lub stewii. Będzie trochę inaczej, ale zdrowiej. I pobaw się w cenzora przepisów kulinarnych.

Zdrowia życzę.
Mirek, Kukurykuuu.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *