Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną…

… albowiem dawka czyni truciznę – Paracelsus (1493-1541).

Co wynika z tego genialnego stwierdzenia? Wynika bardzo wiele. Coś co wydaje się być błahostką pomnożone wielokrotnie w ciągu dnia i tak przez 365 dni w roku staje się ogromnym problemem. Dawkę, która pokarm czyni trucizną  można odnieść praktycznie do wszystkiego. Od konserwantów, słodzików, sztucznych barwników począwszy na białku skończywszy.  Ale ja proponuję prześledzić dwa bardziej przyziemne przypadki: cukier i sól

Cukier

Jeśli powiesz że nie masz z tym problemu, bo przecież nie słodzisz herbaty, ani kawy, to niestety, nie zamykamy dyskusji – wręcz przeciwnie. O ile łatwo jest kontrolować stosowanie cukru w domu, o tyle trudno jest kontrolować jego spożycie w produktach zakupionych w sklepie. Cukrów mamy już pod dostatkiem spożywając owoce (jeśli je spożywamy), kasze, pieczywo, itp. Cukry proste i złożone występują tam naturalnie i nie stanowiłby większego problemu, gdybyśmy na tym poprzestali naszą konsumpcję. Jest jednak inaczej.

Nie trzeba mieć doktoratu z dietetyki, by wiedzieć, że wszystkie rodzaje cukru powodują otyłość, oraz że współczesna zachodnia dieta pełna jest wysokoprzetworzonych pokarmów zbyt bogatych cukier.

Niski poziom glukozy we krwi sprawia, że jesteśmy głodni.  Gdy jej poziom wzrasta, pojawia się przyjemne uczucie sytości. Słodycze i owoce zawierają głównie cukry proste (glukoza, fruktoza),  które szybko przenikają do krwi i błyskawicznie sycą.  Niestety na krótko, bowiem w takiej sytuacji gwałtownie rośnie wydzielanie insuliny,  która z kolei obniża poziom glukozy we krwi tak mocno, że głód powraca. Jeśli cukier nie zostanie szybko wykorzystany np. przez pracujące mięśnie, zmienia się w tkankę tłuszczową. Prawda, jakie to proste?

Na pewno spodziewasz się dodatku cukru w ciastkach, słodyczach, napojach, deserach, dżemach, itp. Większym zaskoczeniem jest fakt że spora ilość znajduje się także w  jogurtach owocowych, serkach homogenizowanych, sokach klarownych i przecierowych, ketchupie, sosach, a nawet konserwach rybnych. Ktoś mi kiedyś powiedział, że współczesny człowiek przez cały dzień je tylko desery. Myślę, że sporo w tym prawdy. Wystarczy sprawdzić skład na etykiecie. Nie zawsze będzie to biały cukier, z którym mamy najczęstsze skojarzenia. Coraz powszechniejszy jest syrop glukozowo-fruktozowy, bardzo wygodny w użyciu w produkcji przemysłowej.

Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka. Tyle że to już całkiem spora miarka…

Sól

O tym że sól (chlorek sodu) szkodzi, na pewno słyszałeś. I tutaj mechanizm jest stosunkowo prosty.

Przez tysiące lat człowiek był gównie konsumentem potasu, spożywając go w proporcji 90% do 10% w stosunku do sodu. Taką proporcje można znaleźć w naturalnych, świeżych organicznych produktach roślinnych. W dzisiejszych czasach stosunek ten został znacznie zachwiany – nasza dieta jest zbyt bogata w sód, który ciało musi wydalić. Aby zminimalizować toksyczność nadmiaru sodu, ciało łączy go z wodą, co prowadzi do zatrzymania jej w organizmie. W efekcie do komórek przenika sód a ciało jest opuchnięte. Serce natomiast musi coraz szybciej tłoczyć gęstą ciecz zwaną krwią.

Jeśli przestaniesz używać soli tylko w domu, to i tak nie odniesiesz sukcesu. Statystyki podają, że w domu używamy tylko około 20% soli, którą dostarczamy organizmowi. Lwia część pochodzi zatem z zewnątrz, głównie z przesolonych produktów, takich jak wędliny, sery, przetwory rybne, przekąski, przyprawy, gotowe zupy i sosy. Lista jest bardzo długa. To tutaj  tkwi zasadniczy problem.

Zdecydowanie najlepiej zrezygnować z soli zupełnie. Nie jest to łatwe. Ja sam jestem w tym trudnym okresie. Myślę że dobrą jest metoda, krok po kroku. Ograniczając zarówno ilość jak i rodzaj soli. Zamiast standardowej soli sodowej warto używać mieszanki soli sodowej i potasowej. I z każdym dniem coraz mniej, coraz mniej…

Coś na koniec

Istnieje powiedzenie, że kłamstwo często powtarzane staje się prawą. Podobnie jest w przypadku cukru, soli oraz innych składników, mających na celu
doprowadzić do szaleństwa nasze kubki smakowe i oszukać mózg, który w konsekwencji chce więcej i więcej…
Smak da się modelować. To co jeszcze rok temu mogłem zjeść bez problemu i nie wydawało mi się ani za słodkie ani za słone obecnie nie chce przejść przez gardło. Stało się tak dlatego, że dałem wybór mojemu organizmowi: żywność wysokoprzetworzona wg obecnych marketowych standardów kontra żywność „slow food”.

Mirek, Kukurykuuu.pl

Z wykorzystaniem informacji z książki: Charlotte Gerson, Beata Bishop „Terapia Doktora Gersona. Leczenie Raka i innych chorób przewlekłych”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *